Cztery lata temu miałem dziewczynę. Byliśmy wprost idealną parą. Całowaliśmy się w każdym możliwym miejscu w każdym możliwym czasie. Nawet kiedy przedstawiłem ją mojej mamie polubiły się. Uważałem, że to nie możliwe, ale tak, moja mama kogoś polubiła. Ta twarda kobieta z ciężką ręką okazywała jakieś uczucie! Dziewczyna nazywała się Annie Derby. Właśnie w tym rzecz - Derby Country to mój ulubiony klub piłkarski, kibicuje im całym sercem i nagle w moim życiu pojawia się dziewczyna o nazwisku Derby. Strzała Amora trafiła mnie bardzo mocno w dupę i do dzisiaj nie wyszedłem z tej miłości. Przed snem widzę jej piękną, nieskazitelną twarz. Harry, Annie i ja byliśmy paczką najlepszych przyjaciół do czasu gdy ona postanowiła mnie dla niego zostawić. Wpadłem w szał, kłóciłem się z nią, potem błagałem żeby została... Było już za późno, spakowała swoje rzeczy i wyszła z naszego mieszkania trzaskając drzwiami. Nie wiedziała o tym, że Harry był łamaczem serc a ona była jego kolejną zabawką. Nie wiem co stało się z nią dalej, urwałem z nimi kontakty, ale los chciał, że dziś znowu spotkałem się znowu z tym śmieciem, który zniszczył mi życie zabierając mój największy skarb.
Styles najwidoczniej mając dość niezręcznej sytuacji jak gdyby nigdy nic wstał ze swojego miejsca i ruchem ręki zawiadomił że mam iść zanim. Prowadził mnie wzdłuż ciemnego korytarza, który oświetlały jedynie nieliczne lampki przytwierdzone do ściany. Otworzył drzwi do jednego z pokojów i dał mi do niego wejść.
-Rozgość się, nasza Nicole zaraz przyjdzie się tobą zająć. - zawiadomił mi i zatrzasnął drzwi.
Usiadłem na wielkim łóżku i rozejrzałem dookoła. Pomieszczenie było ciepłe. Ściany pomalowane na czerwono, jasna posadzka i wielki okrągły żyrandol. Na środku pomieszczenia stało łóżko okryte czarno-czerwoną satynową pościelą a po obu jego stronach znajdowały się szafki nocne. Na suficie dostrzegłem małą kamerkę. Właściciel obserwuje klientów? Nie ładnie. Zdjąłem swoją mokrą od deszczu, szarą bluzę i zasłoniłem obiektyw kamery uprzednio pokazując jej środkowy palec.
Po pięciu minutach przez drzwi przeszła śliczna, brunetka. Jej skąpe ubranie odsłaniało perfekcyjną talię, pokaźny biust i jędrną pupcię. Wow, niezła. Jedyne co mnie on niej odstraszało to... liczne rany i blizny. Miała ich pełno na udach i rękach. Czemu? Natychmiast podszedłem do brązowookiej i wskazując cięcia, spytałem:
-Dlaczego? - wiedziała o co mi chodzi, nie odpowiedziała, spuściła głowę jakby jej stopy i podłoga były teraz najbardziej interesującymi rzeczami na ziemi. Po chwili zdecydowała się i cicho wyszeptała:
-Nie mogę ci nic powiedzieć... Po prostu zacznijmy. Powoli i kusząco zarzuciła swoje ramiona na moją szyję i prowokowała mnie ruchami swoich bioder. Wciąż byłem ciekawy dlaczego jest w takim strasznym stanie, więc przerwałem jej i szepnąłem do ucha.
-Nie martw się, nikt nas nie widzi, zdradź mi dlaczego lub kto sprawił, że to zrobiłaś? - łzy momentalnie napłynęły jej do oczu. Wiedziałem, że starała się być silna, ale z jakiegoś powodu nie dawała rady.
-To on... - załkała i spojrzała w stronę zasłoniętej kamery. - ...Styles każe nas wszystkie za nieposłuszeństwo albo mały zarobek. Powtarza, że jesteśmy niczym, bezwartościowymi szmatami i zawdzięczamy mu życie. Boję się go, nie wytrzymuje już, proszę pomóż mi... -Ostatnie słowa były prawie niesłyszalne. Wypowiedziane jakby resztkami sił, piskliwym głosem pełnym załamania i obawy.
-To dlaczego tu jeszcze jesteś? - wypytywałem delikatnym głosem.
-Więc, mój były już chłopak Ashton miał ogromne długi u Harry'ego, za dobrze się tu bawił żeby przerwać, mnie miał wtedy w dupie. Styles postawił mu warunek: Albo Ash zapłaci mu te 50 koła albo ja będę musiała je tu odpracować. Zostało mi może jakieś 20 tysięcy do spłacenia.
-Okej, z reguły nie pomagam ludziom, ale dla ślicznotki zrobię wyjątek... na razie udawajmy, że nieźle się bawimy a potem coś się wymyśli. - puściłem jej oczko i wytłumaczyłem jej cały mój plan.
*
Po godzinie skakania po łóżku, głośnego jęczenia i starania się nie śmiać wyszedłem z Nicole z jakże przytulnego pokoju. Położyłem dłoń na jej zgrabnym tyłeczku. Spocony od skakania na tym mięciutkim łożu i z szerokim uśmiechem na twarzy podszedłem do lady, za którą siedział Styles. Położyłem przed nim 30.000 funtów i krzyknąłem z aprobatą.-Stary, ona jest genialna. Czy te trzydzieści tysięcy wystarczy żeby była moja na stałe? - Nicole prawie gałki oczne wyszły z orbit. Czułem się jakbym słyszał jej myśli "skąd taki półmózg ma tyle kasy przy sobie? Czy on jest nienormalny?!". Uśmiechnąłem się do niej ciepło w odpowiedzi.
-Nie ma mowy Niall, jest najlepszą pracownicą nie wystarczy, ale co powiesz na czterdzieści?
-Niech będzie! - podałem mu jeszcze dziesięć tysięcy. Spojrzałem na dziewczynę, która miała mi. Zarzuciłem swoją bluzę na ramiona mojej towarzyszki i wyszedłem z tego okropnego miejsca przytulając się do niej.
Gdy już przekroczyliśmy próg burdelu Nicole krzyknęła:
-Czy ty już całkiem oszalałeś?! Nie mam czterdziestu tysięcy funtów by ci je oddać! Już mogłeś mnie tam zostawić! Nie potrzebne mi kolejne długi!
-Hmm... Nie ma za co? - powiedziałem z sarkazmem.
-Naprawdę, dziękuję ci, ale nie mam ci jak tego wszystkiego oddać! To szaleństwo! - westchnęła z dezaprobatą.
-Nie ma problemu, nie musisz mi tego oddawać. Uznajmy to za... przysługę?
-A czego chcesz w zamian za tą "przysługę"? - zapytała, wywracając oczami.
-Daj mi się zastanowić... masz jakieś plany na dzisiejszy wieczór.
-Niee.. a dlaczego pyt... nie, Niall nie mogę nie, mam pieniędzy...ani domu...ani ubrań - odpowiedziała, wskazując na bieliznę, którą miała na sobie.
-Możemy zostać u mnie w domu i pooglądać filmy. - uśmiechnąłem się do niej.
-Więc czemu nie, panie Horan, ale naprawdę obiecuję, że może za dziesięć, może za dwadzieścia lat oddam ci wszystko co do pensa. - odwzajemniła uśmiech.
-A i jeszcze coś, nie zadawaj mi głupich pytań, nienawidzę ich. - poinformowałem ją i razem, ramię w ramię ruszyliśmy w stronę mojego mieszkania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz